Post #1562851
2026-04-23 07:56 UTC
Replies (3)
-
@Krazov@mstdn.social 2026-04-23 08:12
@rajmund@mastodon.com.pl "Fallouta 2" miałem na CD z "CD Action". Kupiłem go, siadłem do niego, grałem przez 11 godzin ciurkiem (wakacje były) i nigdy więcej już do niego nie zasiadłem, tak przesadziłem. Rozbawiło mnie, że mi nie szedł jakiś quest, więc ruszyłem w losowym kierunku i doszedłem do kolejnego miasta. Był to jedyny Fallout, jakiego zagrałem w życiu.
-
@mason@f-t.net.pl 2026-04-23 14:10
@rajmund@mastodon.com.pl - jedynka moim zdaniem wygrywa zdecydowanie jeśli mówimy o fabule i wizji świata. Tam prawie wszystko jest spójne, nie wytrąca z opowieści. Jeśli miałbym wskazać to, czego w F2 nie lubiłem i nie lubię do dziś, to Wanamingi. Nie przez trudność walk, a przez to, że są za bardzo jak kosmici, że są takimi niby-mutantami. Podobnie nie lubię siedziby Enklawy. Jak dla mnie platforma wiertnicza i wszystko co było na niej, mogłoby nie istnieć i gra nic by na tym nie straciła. Co do San Francisco - tu już nie jestem tak pewien, jednak też wydaje mi się, że gra by bez tej lokacji niewiele straciła, a przyszyta ona jest zbyt grubymi nićmi. Zresztą samo Arroyo i wizja wybrańca jako "tubylca" też jest zbyt mocno "od czapy". Po wyjściu z wioski bardzo szybko ginie to nasze wieśniactwo i tak naprawdę (słabo) przypominamy sobie o nim dopiero na sam koniec gry. Bardziej spójne i wiarygodne byłoby, gdyby wszystko zaczynało się w wiosce w podobnej do Shady Sands, może Klamath. #Fallout #Fallout2 #Giereczkowo
-
@thorcik@mastodon.com.pl 2026-04-23 18:32
@rajmund@mastodon.com.pl mam tak z Baldurkiem :D