Elektrine lite

← Feed

@rajmund@mastodon.com.pl

Post #1562851

2026-04-23 07:56 UTC

Na początku roku po 4 latach rozłąki wróciłem do klasycznego Fallouta, a wczoraj udało mi się skończyć "dwójkę". To wciąż jedne z moich ulubionych gier wszech czasów, ale ciekawie mi obserwować, jak zmienia się ich postrzeganie. Z biegiem lat sam tylko utwierdzam się w przekonaniu, że znacznie wolę część pierwszą - za jej kameralność, koherentność i spójnie beznadziejną wizję świata. "Dwójkę" przez lata wskazywało się jako sequel idealny, bo stawiała przed graczem dwa razy większe uniwersum i oferowała mnóstwo poprawek gameplayowych... ale mam wrażenie, że dopiero od niedawna zwraca się uwagę, jak to wszystko rozjeżdża się tonalnie i jednak jest trochę rozwałkowane. Fallout 2 to wciąż świetna gra, jednak wyraźnie czuć, że poszczególne lokacje robiły różne zespoły, przeholowano też z liczbą nieprzystających do takiego postapokalipsia easter eggów, że o walkach nie wspomnę (wanamingi wciąż śnią mi się po nocach). No i szkoda, że tym razem nie da się "przegadać" finałowego bossa. Zabawne, że sami twórcy (z Chrisem Avellone'em na czele) po latach dystansują się od wielu swoich decyzji projektowych, nie jestem więc w tych odczuciach odosobniony. Oczywiście to wciąż nieporównywalnie wyższy poziom niż cokolwiek, co zrobiła z tą marką Bethesda... ale o tym rozpiszę się już w nadchodzącym CD-Action RPG ;) #giereczkowo #fallout

Replies (3)

  • @Krazov@mstdn.social 2026-04-23 08:12

    @rajmund@mastodon.com.pl "Fallouta 2" miałem na CD z "CD Action". Kupiłem go, siadłem do niego, grałem przez 11 godzin ciurkiem (wakacje były) i nigdy więcej już do niego nie zasiadłem, tak przesadziłem. Rozbawiło mnie, że mi nie szedł jakiś quest, więc ruszyłem w losowym kierunku i doszedłem do kolejnego miasta. Był to jedyny Fallout, jakiego zagrałem w życiu.

    Open ##2491425

  • @mason@f-t.net.pl 2026-04-23 14:10

    @rajmund@mastodon.com.pl - jedynka moim zdaniem wygrywa zdecydowanie jeśli mówimy o fabule i wizji świata. Tam prawie wszystko jest spójne, nie wytrąca z opowieści. Jeśli miałbym wskazać to, czego w F2 nie lubiłem i nie lubię do dziś, to Wanamingi. Nie przez trudność walk, a przez to, że są za bardzo jak kosmici, że są takimi niby-mutantami. Podobnie nie lubię siedziby Enklawy. Jak dla mnie platforma wiertnicza i wszystko co było na niej, mogłoby nie istnieć i gra nic by na tym nie straciła. Co do San Francisco - tu już nie jestem tak pewien, jednak też wydaje mi się, że gra by bez tej lokacji niewiele straciła, a przyszyta ona jest zbyt grubymi nićmi. Zresztą samo Arroyo i wizja wybrańca jako "tubylca" też jest zbyt mocno "od czapy". Po wyjściu z wioski bardzo szybko ginie to nasze wieśniactwo i tak naprawdę (słabo) przypominamy sobie o nim dopiero na sam koniec gry. Bardziej spójne i wiarygodne byłoby, gdyby wszystko zaczynało się w wiosce w podobnej do Shady Sands, może Klamath. #Fallout #Fallout2 #Giereczkowo

    Open ##2491434

  • @thorcik@mastodon.com.pl 2026-04-23 18:32

    @rajmund@mastodon.com.pl mam tak z Baldurkiem :D

    Open ##2491436