Post #2491434
2026-04-23 14:10 UTC
@rajmund@mastodon.com.pl - jedynka moim zdaniem wygrywa zdecydowanie jeśli mówimy o fabule i wizji świata. Tam prawie wszystko jest spójne, nie wytrąca z opowieści.
Jeśli miałbym wskazać to, czego w F2 nie lubiłem i nie lubię do dziś, to Wanamingi. Nie przez trudność walk, a przez to, że są za bardzo jak kosmici, że są takimi niby-mutantami.
Podobnie nie lubię siedziby Enklawy. Jak dla mnie platforma wiertnicza i wszystko co było na niej, mogłoby nie istnieć i gra nic by na tym nie straciła.
Co do San Francisco - tu już nie jestem tak pewien, jednak też wydaje mi się, że gra by bez tej lokacji niewiele straciła, a przyszyta ona jest zbyt grubymi nićmi.
Zresztą samo Arroyo i wizja wybrańca jako "tubylca" też jest zbyt mocno "od czapy". Po wyjściu z wioski bardzo szybko ginie to nasze wieśniactwo i tak naprawdę (słabo) przypominamy sobie o nim dopiero na sam koniec gry. Bardziej spójne i wiarygodne byłoby, gdyby wszystko zaczynało się w wiosce w podobnej do Shady Sands, może Klamath.
#Fallout #Fallout2 #Giereczkowo
Replies (1)
-
@rajmund@mastodon.com.pl 2026-04-23 15:04
@mason@f-t.net.pl mądrego to aż miło posłuchać!