Elektrine lite

← Feed

@enza_paz@mastodon.com.pl

2026-08-09 10:05 UTC

W piątek interesował mnie wyłącznie jeden koncert. Wczoraj zobaczyłam 3, dzisiaj lineup taki, że od początku do końca nie będzie czasu na nic. HTRK to było przeżycie wykraczające poza koncert. Oczywiście, że się rozpłakałam, stojąc naprzeciw Jonnine, w pierwszym rzędzie. Dopiero na koniec, dopiero, gdy powiedziała "thank you, we're haterock", wszystko we mnie pękło. A potem był porywający wykon "Rent Boy" na bis i po raz pierwszy byłam w ekipie zamykającej dzień na off festivalu. Wczoraj głównym punktem był występ Einstürzende Neubauten. Lubiłam ich w czasach, gdy mocno się jarałam klasycznym, brytyjskim industrialem i późniejszymi projektami jego pionierów, ale spotkanie z osobowością sceniczną pana Blixy sprawiło, że wrócę do słuchania ich albumów. Poszłam sobie później pochillować przy magicznym koncercie Oklou i nie miałam już siły na więcej. Aha, sobotę zaczęłam od koncertu irlandzkiej kapeli Madra Salach i bardzo polecam, post-punkowe granie z celtyckim wajbem, na żywo bomba. Dzisiaj przydałby się teleport i w sumie cieszę się, że przez pierwsze dwa dni mogłam się skupić w całości na przeżywaniu pojedynczych koncertów, wchłonąć ich atmosferę i zatrzymać ją na zawsze w swojej pamięci emocjonalnej. Wzięłam przed chwilą swoja tabletkę na ADHD więc nadmiar bodźców mnie raczej nie rozniesie, ale niedziela będzie rollercoasterem, na którym wydarzy się wszystko. Wednesday, Joanna Robertson, Johnny Marr, Ninajirachi, Deafheaven, Amyl and the Sniffers, a do tego skoki między scenami na Sw@da i Niczos / duszno... Ja nie wiem, za dużo. Za dużo :)

Replies (0)

No replies.