Post #4448258
2026-07-22 05:25 UTC
Wróciłem tam, gdzie zaczęło się wszystko — do miejsca mojej mamy — ale zastałem tam warsztat, gdzie naprawiają to, co połamane. Przyniosłem coś, co miało mnie łączyć ze światem dźwięków, ale rozpadło się, zanim zdążyłem to komuś pokazać. Połowa spadła na ziemię. A mimo to ktoś to zebrał, jakby widział w tych okruchach coś, czego ja już nie widziałem.
Niedaleko trwała inna historia — ludzie zamieniali się w kamienie, drzewa, skały, całe srebrne, nieruchome jak posągi. Dołączyłem, pomalowałem się tak samo, żeby stać się częścią tego krajobrazu.
Powiedziałem komuś, że będę czekał pod przystankiem — i przyjechał autobus pełen twarzy, których nigdy wcześniej nie widziałem, w świecie zupełnie innym niż mój codzienny.
A później, w innym śnie, w innym czasie, trzymałem w rękach coś, co mogło zmienić wszystko — program, który miał uczynić życie lepszym, zamknięty w małym, srebrnym urządzeniu na moich kolanach.
Replies (0)
No replies.