Post #4378194
2026-08-04 15:01 UTC
ja takiego bekowego tego posta napisałam o tych Bridgertonach, ale to jest w sumie naprawdę bardzo ciekawa kwestia w kontekście zakłamywania historii, a może przede wszystkim w kontekście świadomości klasowej. no bo to jest niewinny romans, uroczy, błyskotliwy, kostiumy, kobiety takie wyzwolone, niektóre chcą celowo starymi pannami zostać, przygody homoerotyczne, ciemnoskóra królowa, ślub ze służącą, łoloboga jak progresywnie!
ale to wciąż jest brutalna antyludowa propaganda, która każe się identyfikować z 1% społeczeństwa całkowicie przemilczając istnienie pozostałych 99%, dla których przecież działy się wtedy rzeczy niesamowicie ważne, trudne, i w ogromnym stopniu do dzisiaj dla większości ludzi niezrozumiałe.
to jest niesamowite, jak potwornie trudno jest wciąż o tym rozmawiać, no bo jak można mieć pretensje do zupełnie przecież niepolitycznych romansów, które czytają/oglądają wszyscy niezależnie od tego, na kogo głosują.
nie ma puenty, taką mam tylko refleksję, jaka przezroczysta jest ta monstrualna machina skonstruowana w obronie najbogatszych przed buntem wyzyskiwanych mas i jak perfidnie ona funkcjonuje.
Replies (1)
-
@core15@soc.hanka.net.pl 2026-08-04 16:39
@adamczyk@mastodon.com.pl Przecież to nielogiczne. Napisałaś "dla których przecież działy się wtedy rzeczy niesamowicie ważne, trudne," jakby Bridgertonowie byli serialem historycznym. Nic się nikomu nie działo, bo to fikcja. Wymyślona historia z progresywnymi wątkami. Jeśli istnieje w nim ciemnoskóra królowa to równie dobrze możemy założyć, że w tym świecie klasa ludowa nie była poniewierana* chociaż jest przemilczana. *Nie kojarzę scen przedstawiających ucisk ludu, ale nie będę umierał na tym wzgórzu. Oglądałem dawno i nie wiem nawet czy wszystkie sezony.