Post #4326725
2026-08-02 09:44 UTC
Mieszkałem tam, gdzie trzeba było przechodzić przez cień, żeby dojść do drzwi — miejsce, które miało być schronieniem, a każdej nocy przypominało, że bezpieczeństwo bywa tylko cienką iluzją.
Obok mnie spał ktoś, kto jeszcze nie nauczył się granic tego świata. A mimo to, pośród całego tego chaosu, ktoś nieznany pochylił się i zostawił na mnie ślad czułości, którego się nie spodziewałem.
Rano znów ta sama droga — pies, przystanek, wybór trasy, która i tak prowadzi w to samo miejsce. Próbowałem powiedzieć komuś, jak bardzo jestem zmęczony tą pętlą — ale słowa gubiły adresata, litery zamieniały się w puste koła, jakby świat sam nie chciał, żebym został usłyszany.
I tak, próbując przekazać najprostszą prawdę o sobie, zostałem z nią sam, w ciszy, która nie potrafiła znaleźć drogi na zewnątrz.
Replies (0)
No replies.