Elektrine lite

← Feed

@SceNtriC@101010.pl

Post #4284345

2026-07-31 16:45 UTC

Jezu Chryste, ile tej muzyki dzisiaj dla Was mam. Dużo Ameryczki dzisiaj. 1. Rove in the Dark - niestety, niewiele mogę na to, że często podoba mi się muzyka jakiegoś zespołu, a potem się okazuje, że to rosyjska (tfu!) kapela. Tak jest też tutaj, bo grają naprawdę fajny, melodyjny black metal, pełen pędu, trochę monotonnego, ale satysfakcjonującego wokalu i okazjonalnych melodii. To taki dość komercyjny BM muzycznie (nie ma tutaj dużo brudu), ale słucha się tego bardzo dobrze. Na razie wydali jedną płytę. 2. Woe, album "A spell for the death of man" - niedawno pisałem o tym zespole, nie wiedząc, że to jedna z ważniejszych kapel dla amerykańskiego black metalu. Teraz już wiem i wróciłem do ich (a raczej jego, bo wówczas był to solowy projekt) debiutu i potwierdzam, że nie jest to black metal wgniatający w ziemię intensywnością, ale mimo wszystko robi przyjemną ścianę dźwięku i nie jest taki mdły. 3. Bosse-de-Nage, album "Further Still" - uściślijmy jedną rzecz: to nie jest zespół i muzyka, którą polubiłem od razu. Dopiero płyta "Further Still", a wcześniej końcówka "All Fours" przypadły mi do gustu wirtuozerią na perkusji i darciem ryja. To post-black metal, ale nie taki gaze'owy (jak Deafheaven), nie ze ścianą dźwięku, tylko właśnie taki, w której wokalista się wydziera, a instrumentaliści starają się wycisnąć dużo pojedynczych dźwięków w krótkim czasie. I jeśli znajdą balans, to jest super. 4. Uncle Acid & The Deadbeats, album "Blood Lust" - zaskoczyło mnie zupełnie, bo nie lubię doom metalu, aczkolwiek w MA widnieje przy tym jeszcze "psychodelic rock" i to bardzo pasuje do tej bujającej muzyki z wwiercającymi się riffami. Nie jest to wcale takie wolne. Aczkolwiek przyznam, że przesłuchałem kawałki innych płyt i już tak mi nie przypadły do gustu. Dzięki @frozette@mastodon.online za polecenie :) (1/3) @muzykametalowa@fedigroups.social #muzyka #Metal #MetalPany #BlackMetal

Replies (1)

  • @SceNtriC@101010.pl 2026-07-31 16:46

    5. Geheimnisvoll, album "Pale Triumph of the Hidden Flame" - piękna płyta. Jedna z tych, gdzie trudno wyróżnić konkretne utwory i zamiast tego lepiej posłuchać całości. To taki amerykański black metal z pogranicza atmosfery, przestrzeni i melodyjności. Coś jak Winterfylleth, tylko szybsze, z bardziej powtarzającymi się riffami, jednostajny, ale cudowny w tym, co robi. 6. Black Witchcraft, album "Stare into the Blackest Depths of Hell" - bardzo dobry black metal w nurcie "korzennym", czyli nawiązującym do szmatana. Szybkie, agresywne, niezwalniające, buzujące, trochę straszne i dające porządną dawkę adrenaliny. To zresztą zespół z Torunia. Nowsza płyta, "Ex Ossibus Templum Ei Erigemus" ma już nieco inny klimat - to nadal dobra muzyka, ale już widać, że panowie chcieli kombinować, dodać klimatu. Paradoksalnie pierwsza płyta ma dla mnie więcej atmosfery mroku, druga to raczej "huzia na kościoły". Wyróżnienia: - Witch Burial, album "Maleficium" - porządny, już nieistniejący black metal z USA. Taki dość przebojowy. - Keitzer (nie mylić z Ketzer) - tym razem death metal z Niemiec i znowu po prostu porządne, solidne, mocne granie bez wirtuozerii, po prostu dobrze dające po uszach. Słuchałem głównie najnowszej płyty, "Pandemonium Humanitas". - False - już nieistniejący zespół blackmetalowy z Minnesoty, który grał długo, ale nie nudził. Muzyka ma w sobie ten ból i zaciętość, choć czasem nieco przeciąga. Zaskakująco mi się podobało jak na moje gusta. - Sienna Spiro - usłyszane w radio, potem przesłuchane i gdyby nie początek debiutanckiej płyty, to byłoby super. Nie wiem, jak określa się ten gatunek, bo zwykły pop to nie jest, a czysty jazz też raczej nie, ale spodziewajcie się klimatu wokalistki stojącej na scenie w klubie nocnym i śpiewającej przejmującym, łamiącym się głosem do kotleta. Dobrego kotleta. (2/3) @muzykametalowa@fedigroups.social #muzyka #metal #MetalPany #BlackMetal

    Open ##4284392