Post #4134566
2026-07-25 14:14 UTC
140 km. Wyrwałem się z piaszczystego piekła, drogi przez mękę, która skutecznie wysysa moc. To niepodobne do mnie, ale zatęskniłem za asfaltem. Do celu 75 km, ale już wiem, że dzisiaj nie zawitam do Kłanina. Z resztą, po co błąkać się tak po nocy. Znajdę sobie miłą miejscówkę nieopodal i z rana dokręcę brakujące kilometry.
Replies (1)
-
@magicznylas@mastodon.social 2026-07-25 19:36
Koniec dnia drugiego. O 20:00 postanowiłem rozwiesić hamak i wyszykować się do snu. Właśnie się bujam i piszę te słowa. Wymęczyły mnie Kaszuby przepotężnie. Ale cel został niemal osiągnięty. Godzina kręcenią korbą i byłym na miejscu. Teraz czas na sen, o ile komary mnie nie zjedzą, bo przecież zapomniałem moskitiery.