Elektrine lite

← Feed

@LukaszHorodecki@mastodon.com.pl

Post #4120924

2026-07-26 21:02 UTC

No i dojechałem. Po przeczekaniu drugiej burzy miałem spokój na jakiś 6-7 km, a potem znowu zaczęło padać. Nawet wiem dokładnie, o której to było, bo akurat śpiewałem „Barkę” xD Ten deszcz już mi towarzyszył do końca, najpierw drobny, a im bliżej domu tym mocniejszy. Na szczęście już nie wiało, a ciepło nagrzanego asfaltu powodowało, że deszcz nie przeszkadzał za bardzo, więc gdy na wjeździe do mojej wsi zauważyłem, że brakuje mi kilometra do okrągłej cyferki, to jeszcze pojechałem dokręcić. Dziękuję wszystkim klikającym to wydanie #LiveZRoweru i lecę pod gorący prysznic, a potem do wyrka.

Replies (2)

  • @m0bi@mastodon.com.pl 2026-07-26 21:20

    @LukaszHorodecki@mastodon.com.pl Dzięki za lajwa :)

    Open ##4121235

  • Dorzucę jeszcze trochę do podsumowania: 1) Zabrałem ze sobą dwa bidony z izotonikiem (620 ml każdy) i litrową butelkę czystej wody. Po drodze dokupiłem pół litra piwa 0% i 1,5 wody. 150 ml wody użyłem do zalania liofilizatu, a resztę wypiłem (w wodzie rozpuszczałem elektrolity w tabletkach). Razem ponad 4 litrów płynów. Powinno być więcej, ale w niedzielę niełatwo trafić na otwarty sklep, gdy się jeździ głównie po lasach i wioskach. Poza risotto z pieczarkami na obiad jadłem jeden batonik na każdą godzinę w ruchu (czyli bez liczenia wrzucania relacji na fedi itp.), kilka garści jagód, parę poziomek i przynajmniej pół kilo mirabelek z przydrożnych drzew. Mimo tego dzisiaj jestem lżejszy o ponad 3 kilogramy niż wczoraj. Co prawda, wiedząc że w niedzielę będę spalał jak parowóz, w sobotę pozwoliłem sobie na dużo więcej żarcia niż zazwyczaj (w tym kawałek ciasta, którego unikam) i ważyłem więcej, ale i tak mam ze 2 kilo deficytu, czyli wysuszyło mnie nieźle. 2) Biorąc pod uwagę samą część Warlubie – Koronowo (czyli po odrzuceniu samego powrotu do domu), mogę powiedzieć, że trasa była bardzo fajna. Najsłabszą częścią był odcinek z Warlubia do Osia po szosie. Na szczęście w niedzielny poranek ruch był tam do wytrzymania, ale i tak nieprzyjemnie. Bardzo fajny był pokręcony leśny fragment nad jeziorami Żur, Ciche i Mukrza, który wyrysowałem sobie na podstawie heatmapy na Ride with GPS. Nie byłem pewny, czy te dzikie zygzaki dookoła wody nie wyprowadzą mnie w jakieś masakryczne chaszcze, ale całość była idealnie przejezdna. Kolejny highlight to single track wzdłuż Wielkiego Kanału Brdy za Fojutowem (ten z przewróconym drzewem), szkoda że taki krótki. Jeżeli kiedyś wybiorę się w tamte okolice ponownie, to muszę na niego wjechać już w Legbądzie i sprawdzić na ile jest przejezdna część w stronę miejscowości Uboga. 3) Tak jak @aniav@chaos.social uprzedzała, w okolicy Tlenia w lasach było sporo piachu, na szczęście nie musiałem prowadzić przez niego roweru, nie licząc jednej koszmarnej piaskownicy na krzyżówce.

    Open ##4133401