Post #3687403
2026-07-09 06:26 UTC
Tego wieczoru tory prowadziły tam, gdzie nikt nie spodziewałby się drogi.
Wspinały się po murach, jakby ciężar przestał obowiązywać, a świat zapomniał o własnych prawach.
Za kurtyną każdy znał swoją rolę.
Jedni nosili maski.
Inni zakładali je tak dobrze, że przestawały być przebraniem.
Kiedy nadszedł czas powrotu, usłyszałem głos dawno odłożony do szuflady.
Nie wszedłem ponownie do środka.
Nie dlatego, że drzwi były zamknięte.
Czasem największy szacunek dla cudzego przedstawienia polega na tym, by nie przerywać go własnym hałasem.
Są sceny, których nie ogląda się do końca. Nie dlatego, że są złe. Dlatego, że człowiek wie, kiedy powinien pozostać tylko widzem.
Replies (0)
No replies.