Elektrine lite

← Feed

@panoptykon@c.im

Post #2127889

2026-04-10 13:15 UTC

Szanuję twórców trylogii filmów o wojownikach ninja wytwórni Cannon z lat 1981-1984 za to, że nie odgrzewali dwa razy kotleta, tylko każdorazowo robili z tą materią coś innego. W pierwszym filmie mieliśmy białasa, który dokonał zawłaszczenia kulturowego, zostając ninja, a później pokonał niezadowolonego z tego faktu japońskiego przedstawiciela tej profesji. W drugim zaś głównym bohaterem był już japoński ninja, który stawiał czoła amerykańskimi gangusami. Natomiast w trzecim duch ninja opanował tancerkę-instalatorkę sieci telefonicznej, by zemścić się policjantach, którzy go zastrzelili. Tu możecie zobaczyć fragment pierwszego filmu – "Wejścia ninja" ("Enter the Ninja", 1981, Menahem Golan) – w którym ninja w cywilu spuszcza łomot licznej grupie przeciwników, po czym znęca się nad inwalidą. Ale ten ostatni zasłużył.

Replies (2)