Elektrine lite

← Feed

@enza_paz@mastodon.com.pl

2026-04-26 10:05 UTC

To nawet nie jest tak, że nie pojadę nigdy do Hiszpanii dlatego, że nie będzie mnie stać. Może będzie, może za kilka lat. Problem w tym, że na to nie zasługuję. Marzyłam o Hiszpanii, odkąd jako ośmioletnia adeptka gitary klasycznej trafiłam na koncert muzyki flamenco i zobaczyłam tancerki w pięknych sukniach, z kastanietami. Chciałam być, jak one. Ale był rok 1993, nie wolno mi było marzyć o byciu tancerką, na wyjazd za granicę nie było pieniędzy. To w końcu Zachód. Nadal mam w sobie przekonanie, że na Zachód trzeba zasłużyć. Nie pojadę do Hiszpanii, ponieważ nie wolno mi spełnić marzenia ośmiolatki, która patrzyła, jak zahipnotyzowana, na falujące w tańcu suknie. Nie zasłużyłam na to, by polecieć do Hiszpanii, ponieważ w roku 2002 rzuciłam szkołę muzyczną i do dzisiaj nie wymierzyłam sobie wystarczającej kary za to, że się poddałam. Że naukę w LO postawiłam wyżej, przerażona perspektywą powtarzania klasy. Gitara była całym moim życiem. Jedyną przestrzenią, której nikt nie mógł naruszyć, nawet wówczas, gdy musiałam brać udział w konkursach i wykonywać rzeczy, do których miałam jeszcze zbyt drobne dłonie. Nawet wtedy, gdy świat mi wmawiał, że nie jestem tak wielka, jak ci, którzy wygrywali przede mną, których kazano mi czcić i naśladować. Nie zasługuję na Hiszpanię dlatego, że nadal nie wolno mi grać, a nie wolno mi grać dlatego, że i tak nie zagram "Aranjuez", którego w podstawówce uczyłam się ze słuchu, więc po co grać cokolwiek? 41 lat. Było nie rzucać szkoły prawie ćwierć wieku temu. Zagrałbym "Aranjuez", pojechałabym do Hiszpanii, może bym nawet została na zawsze. Jestem pewna, że pasowałabym tam lepiej, niż do Krakowa, w którym zawsze pozostanę ciałem obcym.

Replies (0)

No replies.