Elektrine lite

← Feed

@bloch_maja@zug.network

Post #1426061

2026-02-25 12:07 UTC

@SceNtriC Jak widać na załączonym obrazku żyje i ma się całkiem dobrze. Kombinują z ciągłością dystrybucji - testowana wersja ROCK chyba umożliwia całościową aktualizację do nowej wersji, natomiast ROME jest typu rolling. Testowałam ją ,,na żywo" z DVD, gdyż był to także rozruch dawno nie używanego napędu. Tu wybrałam wcielenie OM Plasma slim X11, które na pierwszy rzut oka przypomina KDE neon, czyli ,,szkielecik", w którym jedynym programem biurowym jest Okular, a graficznym skaner. Są też wersje ,,pełne" i na Waylandzie. Zrobili także odmianę ze środowiskiem graficznym... COSMIC. Zasadniczo jedną z dystrybucji, z których aktualnie korzystam jest Mageia w wersji z obrazu Plasma, gdyż wersja całościowa z możliwością wyboru różnych środowisk graficznych podczas instalowania zażądała wpisania ,,z palca"... adresu źródła aktualizacji, więc ,,odpadłam". Open Mandriva i/lub Mageia wywodzą się z rosyjskiej ROSY, z której korzystałam ok. 10 lat temu. A Ty jakiej/jakich dystrybucji używasz i jakie masz z nimi ,,przygody"?

Replies (2)

  • @SceNtriC@101010.pl 2026-02-25 16:19

    @bloch_maja To na pewno do mnie, a nie do @zen_xen_ni ? :) Ja w końcu nie mam Linuksa, więc mam kiepski mandat do wypowiadania się :)

    Open ##1426065

  • @zen_xen_ni@101010.pl 2026-02-25 17:28

    @bloch_maja @SceNtriC Mandriva jest dość nostalgiczna, bo 2007 to był pierwszy system niewindowsowy, z którym miałem styczność. Compiz był imponujący, ale słowo harcerza, ten system się sypał na potęgę. Nawet były eksperymenty z płatnymi wynalazkami typu płatna Xtreme, gdzie była reklamowana naładowanym softem (w większości zbędnym) i jeszcze bardziej zbugowanym niż Compiz Berylem. Niemniej, nastolatkowi po prostu takie wodotryski bardzo imponowały. Niemniej, przesiadka, na Ubuntu jednak pokazała mi, że Linux ma swoje omen nomen bardziej ludzkie oblicze, i z Ubuntu zostałem na zdecydowanie dłużej. Czasami z ciekawości sprawdzałem co w niej piszczy, ale po próbach z mageią zacząłem trzymać się od systemów opartych na RPMach na dystans. Genralnie co na debianowcach raczej było przewidywalne, to na ówczesnych fedorach czy suse ( początki plasmy 4) było bardzo wybuchowe. A to co tutaj zobaczyłem, że lata mijają, a nadal DNA mandrivy żyje, mimo że to bardzo kapryśne systemy. Trochę jak z jeżdzeniem polonezem, to były bardzo edukacyjne doświadczenia bowiem nauczyłem się, że graficzne konfiguratory może i fajne ale gdy stystem padnie do konsola jest niezastąpiona.

    Open ##1426068