Post #1144816
2026-04-14 08:33 UTC
Starfield powinno być wg mnie sztandarowym przykładem w dyskusjach na temat podawania czasu przejścia gry.
Tylko bezpośrednio w samym pomieszczeniu świątyni, żeby zdobyć moc musimy zrobić mini-gierkę, która polega na lataniu pomiędzy pojawiającymi się punktami, co zajmuje (nie mierzyłem tego z zegarkiem) losowo tak gdzieś z minutę do nawet trzech (można męczyć się z tym i dłużej).
Tych świątyń w grze jest chyba 24, co daje 24-72 minut nudnego do wyrzygania biegania za punkcikiem jak kot za światłem laseru.
W tej czynności nie ma nic więcej, nie pojawiają się żadni wrogowie, nie wymaga ona jakiegoś pomyślunku. To jest nudna do wyrzygania, powtarzalna czynność, której w dodatku nie da się zrobić "mechanicznie" np. trzymając piwo w jednej ręce, bo te punkty pojawiają się w losowych miejscach w trójwymiarowej przestrzeni, a sterować musimy dwoma dłońmi.
Jeśli dodamy do tego fakt, że to zadanie polega na tym, że lądujemy na danej planecie i maszerujemy do świątyni kolejną minutę lub więcej i w tym czasie nie dzieje się totalnie nic (o ile nie chcemy sobie pozwiedzać okolicy), to dostajemy jeden z najgorszego rodzaju wytapiaczy czasu. Co gorsza ten wytapiacz czasu powtarzamy z każdą kolejną NG+...
Kuźwa, gdyby Bethesda zrobiła tak, że w NG+, a najlepiej już gdzieś po 4-5 świątyni, ta mini-gierka była skracana tylko do dotknięcia pierścienia w centrum świątyni, to chyba z radości podwyższyłbym ocenę gry o pół punkta :)
#Giereczkowo #Starfield
Replies (1)
-
@caladean@mastodon.com.pl 2026-04-14 09:04
@mason@f-t.net.pl dla mnie cały Starfield był taką katorgą. Questy o których wspominasz, tona loadingów przy każdym przeskoku pomiędzy lokacjami (czy to planety czy nawet wejście do budynku), nieprzeskakiwalne animacje siadania, startowania, wstawania, srania i wszystkiego innego. Rzadko kiedy jakaś gra tak bardzo stara mi się pokazać że marnuje swój czas na nic nieznaczące klikanie.