Elektrine lite

← Feed

@obywatelle@szmer.info

Łódź. Historia transatlantycka

2026-02-23 19:25 UTC

Komentarz: w tekście jest tylko jedno srogie nagięcie. Izrael Poznański nie zbudował żadnego bogactwa na bawełnie kupionej przez Scheiblera ze Stanów przed 1864, bo ta w 1890 roku dawno mu się skończyła: tych fabrykantów dzieliło niemal pokolenie, a w czasach Poznańskiego prawie połowa łódzkiej bawełny pochodziła już z Rosji (co słusznie autorka zauważa). Gdy władze Królestwa Polskiego decydują o przeznaczeniu miasteczka Łódź na osadę przemysłową i o wsparciu dla włókiennictwa, prymat, jak wszędzie, obejmuje właśnie bawełna. Z Saksonii, Śląska, Czech zjeżdżają całe rodziny tkaczy, pojawiają się przedsiębiorcy. Miasto rośnie dzięki mozołowi pokoleń łódzkich włókniarek i włókniarzy różnych narodowości. Za tym mozołem stoi jednak jeszcze inny mozół – praca pokoleń czarnych kobiet i mężczyzn w Ameryce. (…) Zanim powstaje fabryka, to właśnie plantacja jest jej pierwszą prefiguracją. Opiera się na monokulturach i standaryzacji życia roślinnego i ludzkiego. Przez segregację, przymus, stały nadzór i system kar przekształca ludzi w siłę roboczą, wyniszczając przy tym lokalną bioróżnorodność. (…) Po pierwsze więc – to prawda, byliśmy istotnym ogniwem globalnej rewolucji przemysłowej. Czas chyba, żeby polska wyobraźnia zobaczyła Łódź i jej przemysł na mapie świata jako ważny punkt dawnych międzykontynentalnych powiązań. Bo czy bez globalnego spojrzenia możemy coś zrozumieć z systemów, w jakich przyszło nam żyć dzisiaj? Czy możemy przygotowywać przyszłość? Po drugie – owszem, wraz z wpisaniem w łańcuchy zależności może pojawić się pytanie o odpowiedzialność. Mowa tu nie tyle o poczuciu „odpowiedzialności za”, ile o „odpowiedzialności wobec”. To ona stanowi podstawę międzyludzkiej solidarności. I to ona wzywa, żeby przywracać pamięć o tych, bez których pracy błyskawiczny rozwój Łodzi byłby niemożliwy.

Replies (0)

No replies.