Post #728838
2026-02-28 17:50 UTC
Niesamowicie bawi mnie, że podwalinami tej gry - Reigns: The Witcher - jest kariera Jaskra jako barda. Kompan Geralta snuje rymowane utwory o przygodach, w których zawsze wyróżniają się trzy losowo dopasowane wątki-wyzwania, na przykład Geralt-obżartuch, zdjęcie klątwy z wężowej kobiety i bycie miłym dla Płotki. Zdobywamy punkty w bieżących wątkach, a dni płyną, dopóki... nie zginiemy w jakiś straszliwy sposób.
Gry z serii Reigns zawsze polegały na przesuwaniu kart w lewo lub w prawo i balansowaniu czterech wartości, tak aby żadna z nich nie wzrosła maksymalnie lub spadła do zera. Nie inaczej jest w najnowszej, wiedźminskiej, odsłonie. Odbiorca musi dokonywać wyborów (nawet jeśli sprzeczne z tym, co rzeczywiście chciałby wybrać), stale mając na uwadze relacje z ludźmi, nieludźmi, czarodziejami oraz skupienie na szlaku. Ciąg zabawnych scenek - być może będących w rzeczywistości czystym wymysłem barda - może zakończyć się niespodziewaną śmiercią (do odkrycia jest ich aż kilkadziesiąt...), po której następuje kolejne losowanie scenariuszy.
Obecnie jestem na etapie, kiedy niektóre dialogi zaczynają się powtarzać, ale to nic. Rozgrywka wciąga, prosty system walk pozwala na używanie wiedźminskich znaków, jest zabawnie, jest też dużo kontekstu dla osób obeznanych z uniwersum. Absolutnie nie żałuję zakupu - gra kosztuje 24,99 zł, oferuje 17 osiągnięć i ma potencjał na ok. 10 godzin przygód.
#gry #giereczkowo
Replies (0)
No replies.