Elektrine lite

← Feed

@Raskolnikow__dup_32516@101010.pl

Post #608650

2026-03-08 18:56 UTC

W żółtych płomieniach liści brzoza dopala się ślicznie, Grudzień ucieka za grudniem, styczeń mi stuka za styczniem. Wśród ptaków wielkie poruszenie – ci odlatują, ci zostają… Na łące stoją, jak na scenie… Czy też przeżyją? Czy dotrwają…? I ja żegnałam nieraz kogoś i powracałam już nie taka, Choć na męj ręce lśniła srogo obrączka srebrna, jak u ptaka. I ja żegnałam nieraz kogoś, za chmurą, za górą, za drogą I ja żegnałam nieraz kogoś… I ja żegnałam nieraz… Gęsi już wszystkie po wyroku, nie doczekają się kolędy. Ucięte głowy, ze łzą w oku, zwiędną jak kwiaty, które zwiędły. Dziś jeszcze gęsi kroczą ku mnie, w ostatnim, sennym kontredansie, Jak tłuste księżne, które dumnie witały przewrót, kiedy stał się. I ja witałam nieraz kogoś, chociaż paliły wstydem skronie, I powtarzałam panu Bogu to, co w pamięci jeszcze płonie. I ja witałem nieraz kogoś, za chmurą, za górą za drogą. I ja witałem nieraz kogoś i ja witałem nieraz. Ognisko palą na polanie, W nim liszka przez pomyłkę gore. A razem z liszką, drogi panie, me serce biedne, ciężko chore. Lecz nie rozczulaj się nad sercem, na cóż mi kwiaty, pomarańcze? Ja jeszcze z wiosną się rozkręcę, ja jeszcze z wiosną się roztańczę. I ja żegnałem nieraz kogoś i powracałem już nie taki Choć na mej ręce lśniła srogo obrączka jaką noszą ptaki. I ty żegnałeś nieraz kogoś, za chmurą, za górą za drogą… I ty żegnałeś nieraz kogoś, i ty żegnałeś nieraz… Osiecka #dzieńzwierszem #Osiecka

Replies (0)

No replies.