Elektrine lite

← Feed

@Helmut@101010.pl

Post #435157

2026-02-24 16:17 UTC

To będzie historia osnuta na kanwie bon motu "Rób to, co kochasz, a nie przepracujesz w życiu ani godziny". I trochę kryptoreklama. Swego czasu byłem biegaczem. Ultramaratończykiem. Jeździłem tu i ówdzie, żeby się przebiec, najczęściej po górach. A im bieg trudniejszy, tym wydawał się ciekawszy. W 2015 roku pojechaliśmy z grupą znajomych z Podlasia na Bieg Rzeźnika. 80 km z hakiem po Bieszczadach. W drodze powrotnej dopadła mnie chandra. Zacząłem jęczeć, że trzeba się tłuc szmat świata, żeby wziąć udział w takiej imprezie. W naszym regionie, poza INO (Zarzynek, Ełcka Zmarzlina), nie było żadnego długodystansowego biegu. Od słowa do słowa z narzekania zrodziła się idea, żeby samemu coś zorganizować. I tak powstał Ultra Śledź Puszczy Knyszyńskiej. Właściwie to Sljedz', bo nazwa pochodzi od podlaskiej gwary, a nie morskiej rybki. Organizacja imprezy okazała się orką na ugorze. Uzyskanie wszystkich zgód, ogarnięcie logistyki itp. zajęło mi pół roku. Ale udało się i w lutym 2016 r. pierwsza, niespełna 100 - osobowa grupa biegaczy stanęła na starcie pierwszego podlaskiego ultramaratonu. Przygarnęło nas urocze puszczańskie miasteczko Supraśl. W tym roku miała miejsce 10/11 jubileuszowa edycja. (Cowidowa była pół-oficjalna, więc niektórzy ją liczą, inni nie). Mi wystarczyła edycja nr 1, żeby się zorientować jaką głupotą było porywanie się na to. Po raz kolejny okazało się, że przekuwanie hobby w profesjonalne zajęcie kończy się fatalnie. Kryzys biegowy wywołany brakiem czasu, związanym z organizacją biegu (to był pełnowymiarowy 2 etat!) trwa właściwie do dziś. Na szczęście dwójka przyjaciół z Supraśla przejęła ode mnie formalną organizację, zostawiając mi to, co naprawdę lubię: szlajanie się po puszczańskich bagnach i chaszczach i wymyślanie nowych wariantów tras. Dzięki nim impreza trwa, rozwija się i powiem Wam nieskromnie, że nie znam wielu wydarzeń tego typu, które miałyby podobny klimat. Na co niebagatelny wpływ ma "bankiet" kończący się zwykle dzikimi pogo - harcami. Na zdjęciu opowiadam o początkach Śledzia.

Replies (0)

No replies.