2026-08-03 05:01 UTC
Wyskoczyłem wczoraj na rower. Pojechałem sobie nieco poza miasto, poganiać po polach, bo to jedna z najtajniejszych rzeczy na rowerze: śmignąć polną dróżką, ktora nie wiadomo dokąd prowadzi i znaleźć się gdzieś.
Ale ja nie o tym. Wracając stwierdziłem, że pojadę przez znajomy las. Gdy wyjeżdżałem z tego lasu na łąkę (dawne rolnicze pole leżące obecnie odłogiem) spotkałem parę ludzi idących na spacer. Kobieta wyraźnie ucieszona i podekscytowana zwróciła moją uwage na stojącą w oddali sarnę (albo mlodego jelonka, z daleka ciężko rozpoznać). Ładna rogacizna owszem. Stała sobie pośrodku pola i jak to zwierzę leśne rozglądało się po okolicy jednocześnie żując roślinność. Landszafcik jak z pocztowki prawie.
Tylko strasznie korciło mnie odpowiedzieć tejże pani "Niech pani syci oczy, bo już niedlugo"... A gdyby spytała "Ale co niedlugo?" Zwrocilbym uwage tej pani na to, że na polu w regularnych odstępach stały skrzynki elektrycznych przyłączy, czekających tylko aż wjadą ciężkie maszyny. A wjadą predzej czy później, bo nieledwie dwieście, może trzydta metrów dalej już wjechały, i wybudowały rzędy bliźniaków. W zasadzie owa para i zachwycona jelonkiem pani zapewne byli mieszkańcami jednego z wybudowanych tam bliźniaków.
Tak więc tylko czekam teraz, aż resztki tego pola się skurczą a kolejne domy podjadą pod sam las, a mieszkańcy skuszeni wizją życia w pobliżu natury zauważą, ze nie ma pola, gdzie mogła sobie pohasać sarenka, a las zamienił się w ludny park, po ktorym biegają najwyżej oswojone wiewiórki.
Replies (0)
No replies.