Post #4237329
2026-07-30 10:28 UTC
Wiem że problemy egzystencjalne są inne i znacznie poważniejsze, ale ja mam taki.
Dwa tygodnie kobita umawia przyjazd celem obejrzenia i kupna. Meilowo (bo lubię mieć potem podstawy do rozwikłania jakichś niedomówień). Przyjechała. Z chłopem, ale on jakiś nieistniejący, jakby starał się być w innym miejscu.
Mniej więcej:
- Miała Pani być po 16-tej.
" - Ale jak mam dwieście kilometrów, to trudno wyliczyć czas. Więc jestem teraz."
- Przejechała pani 200 w jakieś dwie godziny, i jeszcze zostało cztery co najmniej, bo było "po 16-tej, ale przed 20-tą. W takim przedziale to można rowerem dojechać. Albo konno, jeśli się ma.
" - Przecież nie będę wracała z niczym..."
- Będzie pani, bo nie zamierzam rujnować planu dnia iluś ludziom i zwierzętom tylko dlatego, że przyjechała księżniczka na beczce prochu.
Chyba się obraziła. Może bajek nie czytała nigdy?
Za to chłop (mąż?) podśmiechujki za jej plecami. :)
Replies (2)
-
@wariat@mastodon.social 2026-07-30 10:40
@Raskolnikow@101010.pl Ty tak wszystkich stawiasz do pionu? :D Aczkolwiek jeśli faktycznie chodziło o komplikowanie planu ludziom i innym zwierzakom to jestem w Twoim teamie. ;-)
-
@kojot@101010.pl 2026-07-30 10:51
@Raskolnikow@101010.pl hehe, "po 16-tej" to szerokie pojęcie i doskonale wiem, że wielu klientów potrafi to wykorzystywać. Określam dokładny przedział czasowy na spotkanie. Kultura obu stron też wymaga, żeby w razie jakiejś obsuwy poinformować się o tym nawzajem i ewentualnie ustalić nowe rozwiązania. Po prostu trzeba wyciągać wnioski z niektórych kontaktów :)