Elektrine lite

← Feed

@harkonnen2@kolektiva.social

2026-05-09 19:56 UTC

Odwiedzili dzisiaj mój domofon Świadkowie Jehowy. Zadali z pozoru proste pytanie jako otwieracz: Czy uważa pan, że Biblia jest ważna w życiu człowieka? Odpowiedziałem trochę w stylu Wujka Staszka Mistrza Ciętej Riposty (choć nie było to "spierdalaj"), że "absolutnie nie". Nie wdawałem się w głębszą dyskusję z dwóch powodów. Pierwszym (z którego wynika drugi) jest fakt, że wejście w dyskusję z chodzącymi po mieszkaniach "pionierami" to proszenie się o (metafizycznego) guza. Ci ludzie są szkoleni. Autentycznie. Nie mówię tu o czymś podobnym do seminariów, ale o faktycznych kursach łażenia po mieszkaniach i dyskutowania. Żeby wejść z nimi w jakąkolwiek sensowną dyskusję trzeba samemu mieć w zanadrzu głębokie doświadczenie dyskutanckie i własny arsenał erystycznych sztuczek, bez których raz dwa zapędzą cię w kozi róg, zapętlą w swojej argumentacji i nawet się nie obejrzysz jak lądujesz w sali zboru na zebraniu. Drugi z niego wynikający - nie jestem dobry w dyskusje live. Lubię siąść, na spokojnie ułożyć zdania, spisać, wysłać w eter. To mojemu ociężałemu, nietrenowanemu w dyskutanckich sztuczkach mózgowi daje czas na pozbieranie nabojów i rozłożenie problemu na kawałki. No i tu się pojawił wzorowy przykład tegoż. Pierwsza odpowiedź "Absolutnie nie" wydawała mi się oczywista. Bo niby w jaki sposób dla współczesnego człowieka dwudziestego pierwszego wieku może być ważna w życiu księga zawierająca spisaną mitologię semickiego ludu pasterskiego z epoki bodajże brązu? Oczywiście można w tym momencie się spierać, że jednak jednak tak, ponieważ przez ostatnie kilkanaście stuleci religia korzystająca z tej księgi skutecznie zdominowała całą Europę i to do tego stopnia, że nawet dzisiaj ludzie bredzący o "Europie chrześcijańskiej" twierdzą, że jest to filar, na którym współczesna Europa została zbudowana. Oczywiście zlewając przy okazji fakt, że znacznie ważniejszym filarem jest chociażby filozofia i matematyka opracowana przez politeistycznych Greków i muzułmańskich Arabów. Oczywiście tu wjeżdża tekst o Newtonie, który przecież był wierzącym chrześcijaninem i kompletna olewka, że ten fakt nie ma żadnego znaczenia dla jego odkryć (dokonał ich bo był geniuszem i miał warunki, a nie dlatego że był chrześcijaninem). No ale właśnie. Kilka godzin i wycieczka rowerowa później, i powyższa odpowiedź nie wydaje się być już tak w stu procentach prawidłowa. Bardziej prawidłową odpowiedzią byłoby "Nie powinna być ważna". Nie powinna bo jak już nadmieniłem - księga ludu pasterskiego z epoki brązu wraz z zawartą tam wiedzą na temat świata (aktualną wtedy), nijak nie przystaje do realiów świata gdzie w pięć sekund jestem w stanie skontaktować się przez internet z kolesiem z przeciwległej półkuli, a w ciągu doby przy dobrych wiatrach i zasobnym portfelu jestem w stanie być tam osobiście. Nie powinna być ważna, bo poza starannie dobranymi fragmentami (to musi być naprawdę srogi cherrypicking) niewiele tam jest wartościowych rzeczy. ALE. Niestety w obecnej Polsce (oraz jeszcze mocniej w USA) faktem jest, że jesteśmy rządzeni przez ludzi, którzy w tę księgę wierzą. Mniej lub bardziej literalnie, ale wierzą, że jest to księga podyktowana przez ich bóstwo i wierzą, że posiada wartość znacznie większą niż historyczny zapis mitologii. Ludzie, którzy nami rządzą obecnie wierzą, że biblia jest źródłem ABSOLUTNEJ moralności i mimo udawania, że nie, meblują nam życie według tego w co nauczono ich wierzyć. Oczywiście wśród tych ludzi również istnieje spektrum postaw - od fajnouśmiechniętych chrześcijan, co to będą mówić że "nooo to taka metafora, że to chodzi o co innego" po Kenta Hovinda i hardkorowych biblijnych literalistów (kreacjonizm młodej ziemi się kłania), niemniej jednak w momentach gdy przychodzi do opracowywania kanonu postępowania skodyfikowanego w prawie, szczególnie w kwestiach dotyczących takich rzeczy jak aborcja czy prawa osób LGBTQ+, wrócą do owej księgi jako źródła absolutnej moralności. Innymi słowy, księga która powinna być jedynie w kręgu zainteresowań etnologów, etologów i historyków, nadal okazuje się grać grube skrzypce w życiu nas wszystkich. Nie powinna być ważna, a jednak, cholera, nadal jest....

Replies (0)

No replies.