@rafalstefaniak@mastodon.com.pl
Post #2069905
2026-04-08 22:34 UTC
@DalinarKholin
A dla mnie, dla odmiany, to była forma ulgi, zarówno w Linuksie jak i macOS.
W latach Windowsa XP-8.1 antywirus to zawsze było utrapienie.
Na XP najpierw Norton, potem mks_vir albo co kwartał zmieniane antywirusy dołączane do gazetek komputerowych. Wiecznie problemy z działaniem w tle, wiecznie zamulały, wiecznie problemy z odinstalowaniem.
Na 7 chyba Avast a na 8.1 Comodo, który chyba naprawdę był czymś więcej niż ramożerną ikonką w zasobniku.
Dlaczego chyba? Bo używając komputera od 2000 roku może wiedziałem ze trzy razy wirusa a Comodo zablokował jakiś syf ze dwa razy.
Raz to klasyczny robak, tuż po podłączeniu do Internetu.
Dwa to jakiś rodzaj malware'u wyswietlajacy okienka.
Trzy to jakieś wyłudzenie, bo po włączeniu komputera pojawiało się okienko z danymi do przelewu i logiem policji. Amerykańskiej.
Od dawna na Windowsie lecę na Defenderze i wystarczy. Ale są ludzie co lubią przepalać pieniądze dla uczucia bezpieczeństwa.
Jedni bezmyślnie łykają suplementy, inni subskrybują antywirusy.
Co im doradzić?
W Linuksie i macOS ogarniaj soft z oficjalnych sklepów (w macOS da się nawet wyłączyć możliwość instalacji spoza sklepu). Nie instaluj czego nie musisz (90% softu dołączonego do systemu wystarczy).
W Windowsie wystarczy Defender.
A i najważniejsze: regularnie aktualizuj system.
Replies (0)
No replies.