Elektrine lite

← Feed

@harkonnen2@kolektiva.social

2026-01-11 18:27 UTC

"Wykuwanie łańcucha zaczyna się pierwszym ogniwem. Pierwsza ocenzurowana wypowiedź, pierwsza zakazana myśl, pierwsza odebrana wolność - krępują nas łańcuchem wszystkich nieodwołalnie" Cytat z jednego z mocnych odcinków "Star Trek: The Next Generation", zatytułowanego "The Drumhead". Odcinek poruszał temat "polowań na czarownice", pogoni za wyimaginowanym lub nie wrogiem, w imieniu której wszystko jest dozwolone, nikt nie jest poza podejrzeniem, itd. Analiza paranoi at it's finest. Cytat jest mocny w wymowie: jeśli zaczniemy cenzurować, zaczniemy zabraniać, odbierać swobody (obywatelskie), to jesteśmy na dobrej drodze do państwa totalitarnego - ergo nie wolno nam tego robić jeśli chcemy utrzymać naszą wolność. Problem polega na tym, że w tym momencie wjeżdża Popper i jego paradoks tolerancji, który mówi, że jeśli chcemy utrzymać wolne, otwarte i tolerancyjne społeczeństwo to musimy niestety pewne rzeczy cenzurować, pewnych rzeczy zabraniać, pewnych "swobód" odmówić. Innymi słowy stoimy w bardzo trudnym i bardzo grząskim miejscu - czy dopuszczać, żeby nie pozwolić na wykucie "pierwszego ogniwa", czy jednak zaryzykować i pewnych rzeczy zabronić, zakazać, nie dopuścić? Oczywiście rozwiązanie wydaje się być oczywiste: Popper wygrywa, ale musi zostać pożeniony z Picardem (no dobra, z sędzią, którego Picard cytuje) - owszem, musimy wykuć to pierwsze ogniwo, ale na nim musimy się zatrzymać. Musimy opracować listę rzeczy, których nie możemy dopuszczać ale zminimalizować ją do absolutu, tylko do rzeczy, które w sposób oczywisty zagrażają wolności i otwartości społeczeństwa. Tylko znowu - by whose authority? Kto powinien decydować o tym co jest słuszne i może zostać dopuszczone a co jednak zakazane? Owszem każdy z nas ma jakąś listę rzeczy, które według nas są "oczywiste" - razism, nienawiść na tle dowolnym, hate speech, nawoływanie do popełnienia morderstwa, nawoływanie do terroryzmu, gloryfikowanie nazizmu czy sowiecko-prlowskiego "komunizmu" (w cudzysłowie, bo to z komunizmu czy socjalizmu miało tylko hasła i terminologię, realnie to był zwyczajny autorytaryzm podszyty nacjonalizmem - przynajmniej w polsce). Tylko właśnie - kto zagwarantuje, że to się nie zacznie rozrastać? Jak powinniśmy się zabezpieczyć i wyważyć wolność osobową i konieczność obrony społeczeństwa otwartego? Znowuż - prosta recepta: "Twoja wolność do machania pięściami w powietrzu kończy się kilka centymetrów przed moim nosem". Tylko kurczę, trochę boję się nadmiernie prostych rozwiązań. Owszem, chciałbym żeby były proste, ale zasady, które są zbyt proste jednocześnie zbyt łatwo dają się wykorzystać przez ludzi mających wystarczająco złej woli i wystarczająco dużo cwaniactwa żeby coś co jest w założeniu proste, oczywiste i nieredukowalne - rozmyć, podważyć, czy wreszcie wymusić "doszczegółowienie" które spowoduje, że zagubimy się sami w gąszczu zasad, które stworzyliśmy... Clou tego przydługiego wpisu jest takie - musimy cholernie uważać.

Replies (0)

No replies.